Następnego dnia, wyszła z domu i szybko pobiegła do sklepu, kupić sobie coś do jedzenia do szkoły weszła szybko do sklepu i powiedziała. - Dzień dobry panie Brandonie - pośpiechu, - Dzień dobry Lily. Co tak ci się spieszy? o co mam ci dać ? - spytała Brandon zdziwiony, - spieszy mi się tylko do szkoły. Daj mi kanapki dwie i jakieś picie obojętnie jakie. - powiedziała Lily szybko, - Ile płace ? - Spytała zdenerwowanie, - 5 zł, - powiedział Brandon, - Czekaj a reszta ? - krzyknął Brandon do Lily. Lily szybko pobiegła na autobus biegnie, szybko na przystanek stanęła chwilę i biegła na następny przystanek dwie, ulice dalej by wsiąść do autobusu lecz nie zdążyła na drugi przystanek, więc poszła na nogach do samej szkoły szła, szła stanęła przy sklepie by od sapnąć trochę od tego chodzenia i biegania za tym cholernym autobusem! Więc usiała i czekała na autobus który będzie jechał na ten pobliski przystanek, patrzy jedzie biegnie na ten przystanek i szybko wsiadła i powiedziała do kierowcy, - Proszę na ul szadkowską 5, - dobrze poczekaj reszta, - powiedział zdziwiony kierowca autobusu, jak szla spojrzał się na nią dziwnie i usiała koło jakiegoś kolesia.


