Następnego dnia, wyszła z domu i szybko pobiegła do sklepu, kupić sobie coś do jedzenia do szkoły weszła szybko do sklepu i powiedziała. - Dzień dobry panie Brandonie - pośpiechu, - Dzień dobry Lily. Co tak ci się spieszy? o co mam ci dać ? - spytała Brandon zdziwiony, - spieszy mi się tylko do szkoły. Daj mi kanapki dwie i jakieś picie obojętnie jakie. - powiedziała Lily szybko, - Ile płace ? - Spytała zdenerwowanie, - 5 zł, - powiedział Brandon, - Czekaj a reszta ? - krzyknął Brandon do Lily. Lily szybko pobiegła na autobus biegnie, szybko na przystanek stanęła chwilę i biegła na następny przystanek dwie, ulice dalej by wsiąść do autobusu lecz nie zdążyła na drugi przystanek, więc poszła na nogach do samej szkoły szła, szła stanęła przy sklepie by od sapnąć trochę od tego chodzenia i biegania za tym cholernym autobusem! Więc usiała i czekała na autobus który będzie jechał na ten pobliski przystanek, patrzy jedzie biegnie na ten przystanek i szybko wsiadła i powiedziała do kierowcy, - Proszę na ul szadkowską 5, - dobrze poczekaj reszta, - powiedział zdziwiony kierowca autobusu, jak szla spojrzał się na nią dziwnie i usiała koło jakiegoś kolesia.
sobota, 1 października 2016
niedziela, 18 września 2016
Część 2 - Rozdział 5 Lily
Błądziłam korytarzami nie wiedząc co zrobić. To wszystko wydarzyło się tak nagle. Nawet nie zdążyłam poczuć tego uczucia. Teraz moje wnętrze wypełnił żal i smutek. Za niedługo będzie fizyka z profesor Nolan. Nie znałam jej dobrze ,ale powtórzenie materiału nigdy nie zaszkodzi.
Wróciłam pod klasę z nadzieją ,że na nikogo nie natrafię. Doceniam ich troski ,ale naprawdę wolałabym zostać sama. Tak bardzo chciałabym zapomnieć... O nim ,o wszystkim. Dlaczego to tak musi boleć? Przecież nigdy nie przeszło mi przez myśl,że te wydarzenia będą mieć miejsce w moim życiu. A Justin będzie w pewnym sensie odgrywał w nim rolę. To wszystko nie ma sensu.
Otworzyłam zeszyt i zaczęłam powtarzać to co ostatnio było na lekcjach. Oczywiście byłam nowa. Jak zawsze ,ale Tasha dała mi odpisać lekcje.
Hmm...Tasha. Bardzo się mną przejęła. Nie chciałam tego. Nie chcę zawierać nowych przyjaźni. Niestety mój los jest taki ,że mimo iż stanowczo komuś czegoś odmawiam i nie daję nadziei to ta osoba jeszcze bardziej się o mnie troszczy. Są kochani ,ale ja poprostu nie chcę. Boziu...jaka ja jestem dziwna i zakręcona. Westchnęłam.
-Hey. Jestem Adrian. - Podniosłam głowę znad zeszytu i ujrzałam chłopaka o pięknych niebieskich oczach. Uśmiechał się do mnie i położył mi ręce na kolanach. Tak bardzo go przypominał...
-Hey -Odpowiedziałam powstrzymując łzy.
-Ty pewnie jesteś Lily. -Spojrzał pytająco ,a ja w odpowiedzi pokiwałam głową. - Ej,co się stało?
-Nic ,nic takiego. Naprawdę.
-Przecież widzę ,że w oczach masz łzy. -Powiedział ze smutkiem. Otarłam szybko oczy. Na moich policzkach pojawił się lekki rumieniec. Och! Nie na widzę tego.
-To nic takiego. -Odwróciłam głowę ,żeby uniknąć jego spojrzenia.
-Okey...chyba zagadałem nie w porę. Wybacz Lily. Tu masz mój numer telefonu. -Podał mi karteczkę z jego numerem. -W razie czego dzwoń. O każdej porze dnia i nocy. Gdybyś chciała z kimś porozmawiać bądź gdybyś potrzebowała czyjejś pomocy. Zawsze możesz na mnie liczyć. I obiecaj mi coś ,bo inaczej nie zostawię cię samą i pójdę z tobą do klasy. -Uśmiechnął się do mnie.
-Co mam ci obiecać? -Zapytałam i w tej chwili już wiedziałam ,że płaczę.
-Nie płacz. Postaraj się nie płakać i cokolwiek było powodem spróbuj o tym nie myśleć,dobrze? -Kiwnęłam głową. -Okey. To ja już sobie pójdę. Do zobaczenia Lily. -Pokiwał mi głową na pożegnanie i odszedł.
Zapomnieć? Nie potrafię. I musiałam przyznać ,że ten chłopak był naprawdę pociągający. I to mi się nie spodobało. Kochałam tylko Justina. Nie chcę pokochać inną osobę. Ale Justin odszedł i nigdy nie wróci. Zadzwonił dzwonek na lekcję. Wstałam i weszłam do klasy wycierając spadające łzy z moich oczu.
Wróciłam pod klasę z nadzieją ,że na nikogo nie natrafię. Doceniam ich troski ,ale naprawdę wolałabym zostać sama. Tak bardzo chciałabym zapomnieć... O nim ,o wszystkim. Dlaczego to tak musi boleć? Przecież nigdy nie przeszło mi przez myśl,że te wydarzenia będą mieć miejsce w moim życiu. A Justin będzie w pewnym sensie odgrywał w nim rolę. To wszystko nie ma sensu.
Otworzyłam zeszyt i zaczęłam powtarzać to co ostatnio było na lekcjach. Oczywiście byłam nowa. Jak zawsze ,ale Tasha dała mi odpisać lekcje.
Hmm...Tasha. Bardzo się mną przejęła. Nie chciałam tego. Nie chcę zawierać nowych przyjaźni. Niestety mój los jest taki ,że mimo iż stanowczo komuś czegoś odmawiam i nie daję nadziei to ta osoba jeszcze bardziej się o mnie troszczy. Są kochani ,ale ja poprostu nie chcę. Boziu...jaka ja jestem dziwna i zakręcona. Westchnęłam.
-Hey. Jestem Adrian. - Podniosłam głowę znad zeszytu i ujrzałam chłopaka o pięknych niebieskich oczach. Uśmiechał się do mnie i położył mi ręce na kolanach. Tak bardzo go przypominał...
-Hey -Odpowiedziałam powstrzymując łzy.
-Ty pewnie jesteś Lily. -Spojrzał pytająco ,a ja w odpowiedzi pokiwałam głową. - Ej,co się stało?
-Nic ,nic takiego. Naprawdę.
-Przecież widzę ,że w oczach masz łzy. -Powiedział ze smutkiem. Otarłam szybko oczy. Na moich policzkach pojawił się lekki rumieniec. Och! Nie na widzę tego.
-To nic takiego. -Odwróciłam głowę ,żeby uniknąć jego spojrzenia.
-Okey...chyba zagadałem nie w porę. Wybacz Lily. Tu masz mój numer telefonu. -Podał mi karteczkę z jego numerem. -W razie czego dzwoń. O każdej porze dnia i nocy. Gdybyś chciała z kimś porozmawiać bądź gdybyś potrzebowała czyjejś pomocy. Zawsze możesz na mnie liczyć. I obiecaj mi coś ,bo inaczej nie zostawię cię samą i pójdę z tobą do klasy. -Uśmiechnął się do mnie.
-Co mam ci obiecać? -Zapytałam i w tej chwili już wiedziałam ,że płaczę.
-Nie płacz. Postaraj się nie płakać i cokolwiek było powodem spróbuj o tym nie myśleć,dobrze? -Kiwnęłam głową. -Okey. To ja już sobie pójdę. Do zobaczenia Lily. -Pokiwał mi głową na pożegnanie i odszedł.
Zapomnieć? Nie potrafię. I musiałam przyznać ,że ten chłopak był naprawdę pociągający. I to mi się nie spodobało. Kochałam tylko Justina. Nie chcę pokochać inną osobę. Ale Justin odszedł i nigdy nie wróci. Zadzwonił dzwonek na lekcję. Wstałam i weszłam do klasy wycierając spadające łzy z moich oczu.
wtorek, 6 września 2016
Część 2 - Rozdział 4 Lily
By iść do kuchni i siedziała dłuższą chwilę, weszła do korytarza i wzięła ubrała na siebie kurtkę i buty i wyszła z domu w złym nastroju, i szła sobie do miasta by ochłonąć od matki i nie słyszeć tych krzyków, szła chodnikiem i naglę zaczepił ją bezdomny starzec, - Słonko może masz jakieś pieniądze - Spytał bardzo załamany starzec, - Nie mam proszę pana żadnych pieniędzy, nie wzięłam - Odpowiedziała bezdomnemu, i poszła dalej chodnikiem i stanęła przy pasach, żeby przejść rozejrzała się po obu stronach i przeszła przez pasy, i po przejściu przez pasy szła dalej przed siebie naglę ktoś ją woła nie znany głos rozgląda się i nie może tego głosu odnaleźć, więc poszła dalej aż do parku poszła i szła przez park i usiała siedziała i myślała o Justinie czy jeszcze go zobaczy czy nie, myślała i myślała a naglę przyszła do niej koleżanka, - Buch - Krzyknęła głośno, - O matko przestraszyłaś mnie, - Powiedziała drgając, - Co tam kochana tak siedzisz ? - Spytała koleżanka szybko, - Nie nic tak siedzę i rozmyślam - Powiedziała Lily szybko bez humoru, - Aha a o czym tak myślisz ? - Spytała Koleżanka szybko i bardzo radosna, - Nie powiem to bardzo bolesna sprawa - Powiedziała Lily szybko wstając i poszła po woli do przodu, - Dlaczego tak nie chcesz powiedzieć ? - Spytała Koleżanka bardzo smutna.
- Nie ważne - powiedziała Lily szybko
- dobra jak wolisz ja nie zmuszam - powiedziała koleżanka szybko i odeszła od niej
- Czekaj przytul mnie - powiedziała Lily szybko i podbiegła do niej
- Ale czemu przytulic ? - spytała Kolażanka
- bo mnie boli serce - Powiedziała Lily
- Czemu kochana ? - Spytała koleżanka szybko i patrząc w oczy
- bo zostało złamane przez chłopaka kiedy mieszkałam w innym mieście, bo tam poznałam chłopaka - Powiedziała Lily szybko i bardzo wtulona jej ciało.
niedziela, 28 sierpnia 2016
Część 2 - Rozdział 3 Lily
odłożyłam słuchawkę i poszłam do kuchni oparłam się o ścianę i zaczęłam myśleć dlaczego, Justin przyszedł do domu i dlaczego szybko się rozłączyła i czemu, chyba muszę powiedzieć o tym mamie by mogła na coś to poradzić, więc szybko poszłam na górę do mamy i powiedziałam tak...
- Mamo, mamo?, - Tak córeńko - Spytała się składając pranie które leżało na łóżku. - Mamo coś się dzieje u cioci Babli - Powiedziała zdenerwowana Lily. - Jak to coś złego się dzieje, a i po pierwsze nie jest twoją ciotką - powiedziała mama letkko krzyczeć, - no normalnie, ale mamo mogę tak mówić bo tak chce - powiedziała Lily szybko i zeszła na dół.
- Mamo, mamo?, - Tak córeńko - Spytała się składając pranie które leżało na łóżku. - Mamo coś się dzieje u cioci Babli - Powiedziała zdenerwowana Lily. - Jak to coś złego się dzieje, a i po pierwsze nie jest twoją ciotką - powiedziała mama letkko krzyczeć, - no normalnie, ale mamo mogę tak mówić bo tak chce - powiedziała Lily szybko i zeszła na dół.
środa, 24 sierpnia 2016
część 2 - Rozdział 2 Lily
Weszła do kuchni usiadła i wzięła chleb, w ręce i zaczęła smarować chleb masłem, a nagle zadzwonił telefon, więc wyciągła i wyszła do salonu by porozmawiać z tą osobą, - Tak - Powiedziała, - Cześć to ja Lily kochana ciocia Bable - Powiedziała Babla dziwnym głosem powiedziała, - Aaa wiem już cześć ciocia - Powiedziała Lily też dziwnym głosem mówiąc, - Jak tam żyjesz ? - Spytała Babla nie spokojnie, - A dobrze co taka nie spokojna - Spytała Lily bardzo zdziwiona, - A jestem trochę chora jestem - Powiedziała Babla niby schorowana, - Aha - Odpowiedziała nie spokojnie, - Dobra kończę Justin przyszedł - Powiedziała Babla rozłączyła połączenie, - Aaaa - Powiedziała Lily do głuchej słuchawki.
niedziela, 14 sierpnia 2016
Część 2 - Rozdział 1 Lily
Zaczęło się jak opuściłam Justina i wszystko się zmieniło jak wyjechałam do Londynu, i zapomniałam jak tam jest i nie wiem jak teraz on wygląda jak się czuje, czy ma dziewczynę, czy mnie jeszcze pamięta, czy nawet jeszcze kocha. Rano poszłam wstałam jak to co dzień i poszłam się załatwić i umyć twarzy i iść na dół na śniadanie, jak wyszłam z toalety mama przyszła po mnie by mnie obudzić. - Mamo co ty robisz ?, - A tu jesteś, chodzi na śniadanie! - okej zaraz zejdę - Powiedziałam i podeszłam do okna zobaczyć jak jest i pomarzyć czy jeszcze Justina zobaczę na oczy, usiadłam posiedziałam trochę przy oknie, a w końcu wzięłam się w garść i ubrałam się i zeszłam na śniadanie do kuchni.
czwartek, 4 sierpnia 2016
Koniec
Hejka kochani! Dziś ten post dotyczy jak pisze opowiadanie, wiem jest nie kompletne same dialogi i innych rzeczy nie ma, ale ja już tak pisze bo nie mam pomysłu teraz będę tylko z książki pisać i tylko gdzie nie gdzie będę zmieniać, tekst albo nie które słowa lub wyrazy.
Jak myślicie pisać tak z książki ??
Subskrybuj:
Posty (Atom)











