By iść do kuchni i siedziała dłuższą chwilę, weszła do korytarza i wzięła ubrała na siebie kurtkę i buty i wyszła z domu w złym nastroju, i szła sobie do miasta by ochłonąć od matki i nie słyszeć tych krzyków, szła chodnikiem i naglę zaczepił ją bezdomny starzec, - Słonko może masz jakieś pieniądze - Spytał bardzo załamany starzec, - Nie mam proszę pana żadnych pieniędzy, nie wzięłam - Odpowiedziała bezdomnemu, i poszła dalej chodnikiem i stanęła przy pasach, żeby przejść rozejrzała się po obu stronach i przeszła przez pasy, i po przejściu przez pasy szła dalej przed siebie naglę ktoś ją woła nie znany głos rozgląda się i nie może tego głosu odnaleźć, więc poszła dalej aż do parku poszła i szła przez park i usiała siedziała i myślała o Justinie czy jeszcze go zobaczy czy nie, myślała i myślała a naglę przyszła do niej koleżanka, - Buch - Krzyknęła głośno, - O matko przestraszyłaś mnie, - Powiedziała drgając, - Co tam kochana tak siedzisz ? - Spytała koleżanka szybko, - Nie nic tak siedzę i rozmyślam - Powiedziała Lily szybko bez humoru, - Aha a o czym tak myślisz ? - Spytała Koleżanka szybko i bardzo radosna, - Nie powiem to bardzo bolesna sprawa - Powiedziała Lily szybko wstając i poszła po woli do przodu, - Dlaczego tak nie chcesz powiedzieć ? - Spytała Koleżanka bardzo smutna.
- Nie ważne - powiedziała Lily szybko
- dobra jak wolisz ja nie zmuszam - powiedziała koleżanka szybko i odeszła od niej
- Czekaj przytul mnie - powiedziała Lily szybko i podbiegła do niej
- Ale czemu przytulic ? - spytała Kolażanka
- bo mnie boli serce - Powiedziała Lily
- Czemu kochana ? - Spytała koleżanka szybko i patrząc w oczy
- bo zostało złamane przez chłopaka kiedy mieszkałam w innym mieście, bo tam poznałam chłopaka - Powiedziała Lily szybko i bardzo wtulona jej ciało.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz