Błądziłam korytarzami nie wiedząc co zrobić. To wszystko wydarzyło się tak nagle. Nawet nie zdążyłam poczuć tego uczucia. Teraz moje wnętrze wypełnił żal i smutek. Za niedługo będzie fizyka z profesor Nolan. Nie znałam jej dobrze ,ale powtórzenie materiału nigdy nie zaszkodzi.
Wróciłam pod klasę z nadzieją ,że na nikogo nie natrafię. Doceniam ich troski ,ale naprawdę wolałabym zostać sama. Tak bardzo chciałabym zapomnieć... O nim ,o wszystkim. Dlaczego to tak musi boleć? Przecież nigdy nie przeszło mi przez myśl,że te wydarzenia będą mieć miejsce w moim życiu. A Justin będzie w pewnym sensie odgrywał w nim rolę. To wszystko nie ma sensu.
Otworzyłam zeszyt i zaczęłam powtarzać to co ostatnio było na lekcjach. Oczywiście byłam nowa. Jak zawsze ,ale Tasha dała mi odpisać lekcje.
Hmm...Tasha. Bardzo się mną przejęła. Nie chciałam tego. Nie chcę zawierać nowych przyjaźni. Niestety mój los jest taki ,że mimo iż stanowczo komuś czegoś odmawiam i nie daję nadziei to ta osoba jeszcze bardziej się o mnie troszczy. Są kochani ,ale ja poprostu nie chcę. Boziu...jaka ja jestem dziwna i zakręcona. Westchnęłam.
-Hey. Jestem Adrian. - Podniosłam głowę znad zeszytu i ujrzałam chłopaka o pięknych niebieskich oczach. Uśmiechał się do mnie i położył mi ręce na kolanach. Tak bardzo go przypominał...
-Hey -Odpowiedziałam powstrzymując łzy.
-Ty pewnie jesteś Lily. -Spojrzał pytająco ,a ja w odpowiedzi pokiwałam głową. - Ej,co się stało?
-Nic ,nic takiego. Naprawdę.
-Przecież widzę ,że w oczach masz łzy. -Powiedział ze smutkiem. Otarłam szybko oczy. Na moich policzkach pojawił się lekki rumieniec. Och! Nie na widzę tego.
-To nic takiego. -Odwróciłam głowę ,żeby uniknąć jego spojrzenia.
-Okey...chyba zagadałem nie w porę. Wybacz Lily. Tu masz mój numer telefonu. -Podał mi karteczkę z jego numerem. -W razie czego dzwoń. O każdej porze dnia i nocy. Gdybyś chciała z kimś porozmawiać bądź gdybyś potrzebowała czyjejś pomocy. Zawsze możesz na mnie liczyć. I obiecaj mi coś ,bo inaczej nie zostawię cię samą i pójdę z tobą do klasy. -Uśmiechnął się do mnie.
-Co mam ci obiecać? -Zapytałam i w tej chwili już wiedziałam ,że płaczę.
-Nie płacz. Postaraj się nie płakać i cokolwiek było powodem spróbuj o tym nie myśleć,dobrze? -Kiwnęłam głową. -Okey. To ja już sobie pójdę. Do zobaczenia Lily. -Pokiwał mi głową na pożegnanie i odszedł.
Zapomnieć? Nie potrafię. I musiałam przyznać ,że ten chłopak był naprawdę pociągający. I to mi się nie spodobało. Kochałam tylko Justina. Nie chcę pokochać inną osobę. Ale Justin odszedł i nigdy nie wróci. Zadzwonił dzwonek na lekcję. Wstałam i weszłam do klasy wycierając spadające łzy z moich oczu.
Wróciłam pod klasę z nadzieją ,że na nikogo nie natrafię. Doceniam ich troski ,ale naprawdę wolałabym zostać sama. Tak bardzo chciałabym zapomnieć... O nim ,o wszystkim. Dlaczego to tak musi boleć? Przecież nigdy nie przeszło mi przez myśl,że te wydarzenia będą mieć miejsce w moim życiu. A Justin będzie w pewnym sensie odgrywał w nim rolę. To wszystko nie ma sensu.
Otworzyłam zeszyt i zaczęłam powtarzać to co ostatnio było na lekcjach. Oczywiście byłam nowa. Jak zawsze ,ale Tasha dała mi odpisać lekcje.
Hmm...Tasha. Bardzo się mną przejęła. Nie chciałam tego. Nie chcę zawierać nowych przyjaźni. Niestety mój los jest taki ,że mimo iż stanowczo komuś czegoś odmawiam i nie daję nadziei to ta osoba jeszcze bardziej się o mnie troszczy. Są kochani ,ale ja poprostu nie chcę. Boziu...jaka ja jestem dziwna i zakręcona. Westchnęłam.
-Hey. Jestem Adrian. - Podniosłam głowę znad zeszytu i ujrzałam chłopaka o pięknych niebieskich oczach. Uśmiechał się do mnie i położył mi ręce na kolanach. Tak bardzo go przypominał...
-Hey -Odpowiedziałam powstrzymując łzy.
-Ty pewnie jesteś Lily. -Spojrzał pytająco ,a ja w odpowiedzi pokiwałam głową. - Ej,co się stało?
-Nic ,nic takiego. Naprawdę.
-Przecież widzę ,że w oczach masz łzy. -Powiedział ze smutkiem. Otarłam szybko oczy. Na moich policzkach pojawił się lekki rumieniec. Och! Nie na widzę tego.
-To nic takiego. -Odwróciłam głowę ,żeby uniknąć jego spojrzenia.
-Okey...chyba zagadałem nie w porę. Wybacz Lily. Tu masz mój numer telefonu. -Podał mi karteczkę z jego numerem. -W razie czego dzwoń. O każdej porze dnia i nocy. Gdybyś chciała z kimś porozmawiać bądź gdybyś potrzebowała czyjejś pomocy. Zawsze możesz na mnie liczyć. I obiecaj mi coś ,bo inaczej nie zostawię cię samą i pójdę z tobą do klasy. -Uśmiechnął się do mnie.
-Co mam ci obiecać? -Zapytałam i w tej chwili już wiedziałam ,że płaczę.
-Nie płacz. Postaraj się nie płakać i cokolwiek było powodem spróbuj o tym nie myśleć,dobrze? -Kiwnęłam głową. -Okey. To ja już sobie pójdę. Do zobaczenia Lily. -Pokiwał mi głową na pożegnanie i odszedł.
Zapomnieć? Nie potrafię. I musiałam przyznać ,że ten chłopak był naprawdę pociągający. I to mi się nie spodobało. Kochałam tylko Justina. Nie chcę pokochać inną osobę. Ale Justin odszedł i nigdy nie wróci. Zadzwonił dzwonek na lekcję. Wstałam i weszłam do klasy wycierając spadające łzy z moich oczu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz